Wszystkie wpisy, których autorem jest Jacek

President Walker

Tradycyjnie, nie będę wklejał tutaj żadnych informacji technicznych. Mija się to z celem. Postaram się opisać własnymi słowami walory użytkowe radia.
President Walker był radiem, które używałem najdłużej ze wszystkich. Radio spisywało się rewelacyjnie! Filtry, czułość składały się na przyjemny, niemęczący odbiór.

walker

Funkcji ASC nie używałem, ponieważ w moim przypadku nie spisywała się ona prawidłowo. Dość często zdarzało się, że wycinała ona istotne komunikaty. ASC działało z różną skutecznością, w zależności od stosowanej akurat anteny i otoczenia (miasto, trasa). Większość czasu używałem radia z anteną SIRIO T-3 27. Taki komplet oferował bardzo komfortowe warunki pracy dla potrzeb antymiśkowych. Radio po prosu nie męczy, odzywa się wtedy gdy ma się odezwać. Tak jak w Alan 28 nie używałem przy radiu SQ. Skręcałem RFgain na godzinę 3 i z reguły cały szum eteru milkł i docierały do mnie tylko komunikaty. Myślę, że Walker może stanowić alternatywę dla wszelkich Alanów 18, 28 lub starego Herberta, których brakuje na rynku. Jest radiem ogólnodostępnym, lecz nie ukrywam ma swoją cenę, za którą idzie JAKOŚĆ. Szczerze polecam.

Alan 28

Radiem, które bardzo długo używałem był właśnie Alan 28. Radio było dla mnie idealne.

alan28

Nie będę tutaj wklejał specyfikacji technicznej. Internet jest pełny opisów. Radio miało bardzo dobre filtry, całą gamę nastaw RF, Mic gain, SQ. Można powiedzieć, że pełna profeska. W zatłoczonym od zakłóceń mieście radziło sobie znakomicie. Niestety, znalezienie obecnie egzemplarza, który jest w dobrym stanie i nie jest modyfikowany przez domorosłych specjalistów jest trudne. Odbiornik w tym radiu działał na tyle rewelacyjnie, że większość czasu używałem radia z otwartą w 100% blokadą SQ i skręconym RFgain. Gdy nikt nie modulował w radiu była idealna cisza mimo otwartej blokady szumów! Działało to perfekcyjnie. Przy słabych sygnałach korespondenta nie było możliwości być SQ coś wyciął. Całość relacji była w 100% czytelna.
Jedyną wadą tego radia może być jego rozmiar. Nie dość, że samo radio ma rozmiar zwykłego radia samochodowego (CD) to oryginalny uchwyt wykonany jest bardzo masywnie i dodatkowo powiększa gabaryty zestawu.

Radio mogę na polecić każdemu, kto tylko znajdzie na nie miejsce w swoim aucie.

Alan 100+

To własnie dzięki temu urządzeniu dowiedziałem się, że radio powinno mieć RF gain 🙂

alan_100

Z tym radiem miałem styczność w firmowym busie, którym sporadycznie jeździłem. Wtedy wyłączałem radio.

Typowe radio antymisiek. Nadaje, odbiera i tyle.
Dużo kombinowaliśmy z tym radiem. Filtry, podłączenie do aku, niestety odbiornik łapał wszystkie możliwe zakłócenia. Radio nie mało RF gaina, byśmy nawet świadomie mogli przytępić odbiornik. Squelch otwierał się nie tylko na modulacji ale głównie na zakłóceniach. Brak jakichkolwiek filtrów, raczej nie polecam.

Alan 109+

Alan 109+ był moim pierwszym CB radiem. Recenzja tego trx raczej będzie krótka, ponieważ już zbyt wiele nie pamiętam, to było dawno.

109

Radio spisywało się dobrze jako pierwsze radio. Wielkość nie przyprawiała większych problemów ze znalezieniem miejsca montażu.

Nadawanie działało poprawnie. Radio oddawało pełną moc fabryczną. W połączeniu z anteną ML145 pozwalało na uzyskanie łączności mobil stacja bazowa na odległość przeszło 30km. Oczywiście odległość uzależniona jest od wielu czynników, lecz na tą odległość komfortowo rozmawiałem.

Obornik już nie był tak rewelacyjny. Wymagał dużo uwagi. Na pewno nie jest to radio dla osób, którzy chcą ustawić gałki i zapomnieć o radiu. Konieczne było ciągłe regulowanie SQ. RF gain mimo przygłuszenia odbiornika nie potrafił wyciąć szumów do końca.
Radio niestety nie posiadało filtrów ANL oraz NB, które odpowiedzialne są za redukcje zakłóceń np. od instalacji WN silnika benzynowego. Więc jeśli masz zamiar kupić to w miarę możliwości przetestuj je najpierw na uruchomionym silniku oraz podłączonej antenie.

Pauza…

W pewnym momencie mojej radiowej przygody odpadł z niej mój kolega, który poznał swoją obecną żonę i przestał jeździć ze mną na teren PKP – wiadomo 🙂 Początkowo byłem sam w eterze. Radiowi znajomi pytali o brata bliźniaka. Tak na nas mówili, mimo tego, że zupełnie nie byliśmy do siebie podobni 🙂 W końcu i sam wypadłem z eteru. Życie przyspieszyło, poznałem moją kochaną żonę i pasja się uśpiła…

Pierwsza łączność SSB

W trakcie rozwoju mojego zainteresowania CB radiem pojawił się na mojej drodze pewien kolega, który posiadał w swoim autku ogromne radio jakim jest ALAN 87

alan87

Pamiętam jak dziś, gdy zobaczyłem na jego „maluchu” zamontowaną w dachu antenę tzw. baba jagę President WA 27. Z tym patykiem na dachu auto wyglądało jak zdalnie sterowane 🙂
Gdy zaprosił mnie do auta bym posłuchał jak to działa, zamurowało mnie. Akurat trafiłem na moment gdy były warunki propagacyjne w paśmie 11m. Było słychać masę stacji z terenu Wysp Brytyjskich.  Na jednym z kanałów pracował nasz rodak. Zawołaliśmy go. Od razu się odezwał! Nie pamiętam dokładnie gdzie się znajdował, lecz na ten moment odległość była abstrakcyjna.
Moja pasja przeszła na kolejny level 🙂

 

Przyszedł czas na pierwsze CB – 2004r.

Po minionym okresie zabaw z walkie talkie przyszedł czas na CB. Niestety w Polsce do 2004r. konieczne było posiadanie pozwolenia na używanie radiotelefonu CB. Nie pamiętam dokładnie jakie były warunki do spełnienia i ile to kosztowało. Wiem natomiast, że zaraz po zniesieniu tego obowiązku zacząłem się interesować pasmem 11m.
Niestety nie miałem możliwości pracy z domu. Mieszkałem wtedy w 4 piętrowym bloku w dodatku na parterze. Udałem się z nadzieją do spółdzielni mieszkaniowej. Zostałem delikatnie mówiąc wyśmiany. Zastawiali się dodatkowo jakimś regulaminem, że dach jest ich własnością i czymś tam jeszcze. Odpuściłem…
Padło więc na samochód 🙂
Pamiętam jak dziś, że pierwszym moim radiem był Alan:

109

W zestawie miałem antenę chyba ML145. To co wtedy przeżywałem było niesamowite. Gwałtowny rozrost stacji bazowych powodował, że wieczorami na pasmach podstawowej 40stki było z kim i o czym rozmawiać. Wieczorami z kolegą, który również tak jak ja był „zarażony” wyjeżdżaliśmy z blokowiska i robiliśmy łączności. Jeździliśmy z reguły w to samo miejsce. Na teren byłego placu ekspedycji PKP. Dużo wolnej przestrzeni, brak gapiów i przede wszystkim rosnącej ilości źródeł zakłóceń. Miejsce idealne! Do czasu gdy zaczęła się nami interesować policja, która podejrzewała nas o jakieś niecne plany: dwa auta z długimi antenami w ciemnym zaułku 🙂 Czekała nas zmiana miejscówki.

Moje radiowe początki lata 80-90:)

„Smak” radia poczułem na przełomie lat 80-90 ubiegłego wieku 🙂 Mieszkałem wtedy z rodzicami na osiedlu graniczącym z niestety nie istniejącą już cukrownią…Cukrownia Kościan

Jedną z największych atrakcji dla nas było bardzo intensywne oraz dogłębne przyglądanie się odbywającej się kampanii cukrowniczej. Dla chłopaków z osiedla była to jedna z przyczyn opuszczania zajęć lekcyjnych 🙂
W pewnym momencie, gdy zbyt blisko przyglądaliśmy się cukrownikom (z perspektywy czasu rozumiem, że było to niebezpieczne…) pracownicy zaczęli nas delikatnie „usuwać” z placu boju. Zastanawialiśmy się wtedy, jak oni znajdują się zawsze w odpowiednim czasie i miejscu?
Z czasem zauważaliśmy, że używają „gadających pudełek z antenką”, a głos wydobywający się z „pudełka” jakby wiedział, gdzie się znajdujemy… W ten sposób poznaliśmy zalety łączności radiowych.
Wpadliśmy wtedy na pomysł, że przecież my możemy tak samo! Na ówczesne czasu oczywiście nie było mowy by zdobyć jakieś profesjonalne urządzenia PMR lub Radmory pracownicze. Na szczęście kilku chłopakom wypadały jakieś urodziny i imieniny w najbliższym czasie, więc prezent był oczywisty:

walkie

Nie pamiętam, ile to urządzenie kosztowało, ale nie dało się wycenić naszej radości. W pewnym momencie, na naszym osiedlu pojawiło się dość sporo takich prezentów więc stworzyliśmy bardzo radiową bandę 🙂 Nie rozumiałem wtedy dlaczego odzywają się czasami w moim urządzeniu dorośli z wyrzutami o zakłócenia. Teraz wiem, że nadajnik oraz odbiornik w tym urządzeniu musiały być szerokie jak drzwi od stodoły więc urządzenia nadawały i odbierały wszędzie 🙂