Archiwum kategorii: Wspomnienia radiowe

Pauza…

W pewnym momencie mojej radiowej przygody odpadł z niej mój kolega, który poznał swoją obecną żonę i przestał jeździć ze mną na teren PKP – wiadomo 🙂 Początkowo byłem sam w eterze. Radiowi znajomi pytali o brata bliźniaka. Tak na nas mówili, mimo tego, że zupełnie nie byliśmy do siebie podobni 🙂 W końcu i sam wypadłem z eteru. Życie przyspieszyło, poznałem moją kochaną żonę i pasja się uśpiła…

Pierwsza łączność SSB

W trakcie rozwoju mojego zainteresowania CB radiem pojawił się na mojej drodze pewien kolega, który posiadał w swoim autku ogromne radio jakim jest ALAN 87

alan87

Pamiętam jak dziś, gdy zobaczyłem na jego „maluchu” zamontowaną w dachu antenę tzw. baba jagę President WA 27. Z tym patykiem na dachu auto wyglądało jak zdalnie sterowane 🙂
Gdy zaprosił mnie do auta bym posłuchał jak to działa, zamurowało mnie. Akurat trafiłem na moment gdy były warunki propagacyjne w paśmie 11m. Było słychać masę stacji z terenu Wysp Brytyjskich.  Na jednym z kanałów pracował nasz rodak. Zawołaliśmy go. Od razu się odezwał! Nie pamiętam dokładnie gdzie się znajdował, lecz na ten moment odległość była abstrakcyjna.
Moja pasja przeszła na kolejny level 🙂

 

Przyszedł czas na pierwsze CB – 2004r.

Po minionym okresie zabaw z walkie talkie przyszedł czas na CB. Niestety w Polsce do 2004r. konieczne było posiadanie pozwolenia na używanie radiotelefonu CB. Nie pamiętam dokładnie jakie były warunki do spełnienia i ile to kosztowało. Wiem natomiast, że zaraz po zniesieniu tego obowiązku zacząłem się interesować pasmem 11m.
Niestety nie miałem możliwości pracy z domu. Mieszkałem wtedy w 4 piętrowym bloku w dodatku na parterze. Udałem się z nadzieją do spółdzielni mieszkaniowej. Zostałem delikatnie mówiąc wyśmiany. Zastawiali się dodatkowo jakimś regulaminem, że dach jest ich własnością i czymś tam jeszcze. Odpuściłem…
Padło więc na samochód 🙂
Pamiętam jak dziś, że pierwszym moim radiem był Alan:

109

W zestawie miałem antenę chyba ML145. To co wtedy przeżywałem było niesamowite. Gwałtowny rozrost stacji bazowych powodował, że wieczorami na pasmach podstawowej 40stki było z kim i o czym rozmawiać. Wieczorami z kolegą, który również tak jak ja był „zarażony” wyjeżdżaliśmy z blokowiska i robiliśmy łączności. Jeździliśmy z reguły w to samo miejsce. Na teren byłego placu ekspedycji PKP. Dużo wolnej przestrzeni, brak gapiów i przede wszystkim rosnącej ilości źródeł zakłóceń. Miejsce idealne! Do czasu gdy zaczęła się nami interesować policja, która podejrzewała nas o jakieś niecne plany: dwa auta z długimi antenami w ciemnym zaułku 🙂 Czekała nas zmiana miejscówki.

Moje radiowe początki lata 80-90:)

„Smak” radia poczułem na przełomie lat 80-90 ubiegłego wieku 🙂 Mieszkałem wtedy z rodzicami na osiedlu graniczącym z niestety nie istniejącą już cukrownią…Cukrownia Kościan

Jedną z największych atrakcji dla nas było bardzo intensywne oraz dogłębne przyglądanie się odbywającej się kampanii cukrowniczej. Dla chłopaków z osiedla była to jedna z przyczyn opuszczania zajęć lekcyjnych 🙂
W pewnym momencie, gdy zbyt blisko przyglądaliśmy się cukrownikom (z perspektywy czasu rozumiem, że było to niebezpieczne…) pracownicy zaczęli nas delikatnie „usuwać” z placu boju. Zastanawialiśmy się wtedy, jak oni znajdują się zawsze w odpowiednim czasie i miejscu?
Z czasem zauważaliśmy, że używają „gadających pudełek z antenką”, a głos wydobywający się z „pudełka” jakby wiedział, gdzie się znajdujemy… W ten sposób poznaliśmy zalety łączności radiowych.
Wpadliśmy wtedy na pomysł, że przecież my możemy tak samo! Na ówczesne czasu oczywiście nie było mowy by zdobyć jakieś profesjonalne urządzenia PMR lub Radmory pracownicze. Na szczęście kilku chłopakom wypadały jakieś urodziny i imieniny w najbliższym czasie, więc prezent był oczywisty:

walkie

Nie pamiętam, ile to urządzenie kosztowało, ale nie dało się wycenić naszej radości. W pewnym momencie, na naszym osiedlu pojawiło się dość sporo takich prezentów więc stworzyliśmy bardzo radiową bandę 🙂 Nie rozumiałem wtedy dlaczego odzywają się czasami w moim urządzeniu dorośli z wyrzutami o zakłócenia. Teraz wiem, że nadajnik oraz odbiornik w tym urządzeniu musiały być szerokie jak drzwi od stodoły więc urządzenia nadawały i odbierały wszędzie 🙂